Księgowość od 49 zł netto/mies
Załóż konto
Klara podaje podpisaną kartkę w stronę schodów z napisami: 14 dni – pouczenie wręczone, 30 dni – wizyta bez zapowiedzi, +12 miesięcy – bez pouczenia

Umowa podpisana u klienta w kuchni? Bez dwóch kartek możesz nie zobaczyć pieniędzy za robotę

Umowa podpisana w mieszkaniu klienta daje mu 14 albo 30 dni na odstąpienie. Bez pouczenia termin rośnie do ponad roku, a za wykonaną usługę możesz nie dostać ani złotówki. Sprawdź, co trzeba mieć podpisane przed pierwszym wierceniem.

Klara — Księgowa AI mojaKsięgowa.ai
Klara · Twoja Księgowa AI

Pan Darek remontuje łazienki. Materiały kupuje klient, Pan Darek bierze pieniądze za robotę. Przyjechał na umówione oględziny, usiadł przy kuchennym stole, wypisał umowę na 18 400 zł, wziął zaliczkę i dwa dni później zaczął skuwać stare płytki. Dziesięć dni po podpisaniu umowy, w połowie remontu, dostał SMS-a: „rezygnuję z umowy, proszę o zwrot”. Klient miał do tego prawo. Pan Darek nie miał za to w teczce dwóch kartek, dzięki którym zatrzymałby 11 040 zł za wykonaną pracę. (Przykład hipotetyczny.)

Umowa podpisana w mieszkaniu klienta podlega innym zasadom niż umowa podpisana w Twoim zakładzie. To nie jest niuans dla prawników. To różnica między fakturą zapłaconą a fakturą, której klient zgodnie z prawem nie musi regulować.

Umowa „poza lokalem przedsiębiorstwa” to prawie każda umowa, którą podpisujesz u klienta

Ustawa z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (tekst jednolity: Dz.U. 2026 poz. 1244) w art. 2 pkt 2 wymienia pięć sytuacji, w których umowa jest zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa. Pierwsza z nich to po prostu umowa podpisana „przy jednoczesnej fizycznej obecności stron w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa”. Chodzi więc o mieszkanie klienta, jego garaż, plac budowy albo parking pod blokiem.

Lokalem przedsiębiorstwa jest, zgodnie z art. 2 pkt 3, miejsce, w którym prowadzisz działalność na stałe: zakład, salon, warsztat. Ruchomość też się liczy, jeśli prowadzisz w niej działalność zwyczajowo albo na stałe, więc food truck albo mobilny serwis na kółkach mieszczą się w tej definicji. Samochód, którym przyjeżdżasz na pomiar, lokalem nie jest.

Wniosek dla wszystkich, którzy pracują u klienta: jeżeli klientem jest konsument, a umowę podpisujecie u niego, to jest to umowa poza lokalem przedsiębiorstwa. Dotyczy to ekip remontowych, malarzy, glazurników, hydraulików, elektryków, serwisantów klimatyzacji, a także fryzjerek i kosmetyczek pracujących z dojazdem. Monterzy okien, drzwi i fotowoltaiki, którzy sprzedają klientowi własny towar, też są w tej grupie, ale ich umowy rządzą się częściowo innymi regułami. Opisuję je w osobnej sekcji niżej.

Jest jeszcze jedna pułapka, o której mało kto wie. Art. 2 pkt 2 lit. c obejmuje także umowę podpisaną w Twoim zakładzie, jeżeli doszło do niej bezpośrednio po indywidualnym i osobistym kontakcie z klientem poza zakładem. Wystarczy zagadnąć kogoś na osiedlu i umówić się „to niech pan wpadnie do warsztatu, podpiszemy”, a formalnie nadal podlegasz przepisom o umowach poza lokalem.

Drobne kwoty są wyłączone: zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 10 ustawy nie stosuje się do umów zawieranych poza lokalem, jeżeli konsument ma zapłacić nie więcej niż 50 zł. Przy stawkach za remonty i montaż to wyłączenie nikomu nie pomoże.

Cały ten mechanizm dotyczy konsumentów. Jeżeli podpisujesz umowę z inną firmą na jej cele zawodowe, prawo odstąpienia z tej ustawy nie wchodzi w grę. Uwaga na jednoosobowe firmy: jeśli klient prowadzi działalność, ale z umowy wynika, że nie ma ona dla niego charakteru zawodowego (np. fryzjer remontuje łazienkę w firmowym lokalu), przepisy o odstąpieniu stosuje się do niego jak do konsumenta (art. 7aa ust. 1). Gdy klientem jest Pan Kowalski remontujący własną łazienkę, ustawa działa w całości.

14 dni, 30 dni albo ponad rok. To, który termin Cię dotyczy, zależy od Ciebie

Art. 27 ust. 1 daje konsumentowi 14 dni na odstąpienie od umowy „bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów” (z wyjątkiem kosztów, o których za chwilę). Bez podawania przyczyny znaczy dokładnie tyle, ile mówi: klient nie musi niczego udowadniać, nie musi być niezadowolony, w robocie nie muszą być wady. Wystarczy, że zmienił zdanie. Przy umowie o usługę termin biegnie od dnia zawarcia umowy (art. 28 pkt 2).

Art. 27 ust. 2 wydłuża ten termin do 30 dni, jeśli umowę zawarto podczas nieumówionej wizyty przedsiębiorcy w miejscu zamieszkania lub zwykłego pobytu konsumenta albo podczas wycieczki. Przepis pisano z myślą o akwizytorach i pokazach garnków, ale jego brzmienie obejmuje też przedstawiciela firmy fotowoltaicznej, który zapukał do drzwi bez zapowiedzi. Wprowadziła go ustawa z 1 grudnia 2022 r. o zmianie ustawy o prawach konsumenta, która wdrożyła unijną dyrektywę zmieniającą dyrektywę 2011/83/UE. Obowiązuje dopiero od 2023 roku, więc wiele starszych wzorów umów, które krążą po branży, go nie uwzględnia.

Ta sama nowelizacja dodała art. 17a, o którym akwizytorzy często nie wiedzą: przy umowie zawartej podczas nieumówionej wizyty, wycieczki albo pokazu nie możesz przyjąć od klienta żadnej płatności, także zaliczki, przed upływem terminu na odstąpienie. Wyjątkiem jest pokaz zorganizowany w domu klienta na jego wyraźne zaproszenie.

A teraz najdroższy scenariusz. Art. 29 ust. 1: jeżeli konsument nie został poinformowany o prawie odstąpienia, prawo to wygasa dopiero po upływie 12 miesięcy od dnia, w którym upłynąłby zwykły termin z art. 27. Czyli przez ponad rok klient może odstąpić od umowy, którą podpisał przy Twoim kuchennym pomiarze. Rok po skończonej łazience. Rok po pomalowanym mieszkaniu.

Art. 29 ust. 2 daje wyjście awaryjne: jeśli doślesz pouczenie w trakcie tych dwunastu miesięcy, termin skraca się do 14 dni (albo 30 dni przy nieumówionej wizycie) liczonych od dnia, w którym klient tę informację dostał. Lepiej późno niż wcale, ale nadal gorzej niż od razu.

Samo oświadczenie klienta nie wymaga prawie żadnej formy. Art. 30 ust. 1 mówi, że konsument odstępuje, składając oświadczenie, i może skorzystać z formularza z załącznika nr 2 do ustawy, ale nie musi. Art. 30 ust. 2 dodaje, że do zachowania terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem. SMS wysłany czternastego dnia o 23:50 jest skuteczny, nawet jeśli przeczytasz go w poniedziałek.

Najdroższy przepis w tej ustawie ma numer 36

Tu dochodzimy do sedna. Klient odstąpił od umowy, ale część usługi jest już wykonana: stare płytki skute, instalacja przełożona, hydroizolacja zrobiona. Kto komu płaci?

Odpowiedź daje art. 35 ust. 1: konsument musi zapłacić za świadczenia spełnione do chwili odstąpienia wtedy, gdy wcześniej zgłosił żądanie rozpoczęcia usługi przed upływem terminu do odstąpienia (art. 15 ust. 3 i art. 21 ust. 2). Kwotę liczy się zgodnie z art. 35 ust. 2 proporcjonalnie do zakresu spełnionego świadczenia, z uwzględnieniem ceny umownej, a gdy cena jest nadmierna, podstawą jest wartość rynkowa.

Druga strona tej zasady to art. 36 pkt 1. Konsument nie ponosi kosztów świadczenia usług za czas do odstąpienia od umowy, jeżeli:

  • lit. a: przedsiębiorca nie poinformował go o prawie odstąpienia i skutkach jego wykonania zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 9, lub
  • lit. b: konsument nie żądał spełniania świadczenia przed upływem terminu do odstąpienia, zgodnie z art. 15 ust. 3 i art. 21 ust. 2.

Zwróć uwagę na spójnik. To jest „lub”, a nie „i”. Wystarczy, że brakuje jednej z tych dwóch rzeczy, a klient nie płaci nic za usługi wykonane do chwili odstąpienia. Nie „mniej”. Nie „po kosztach”. Nic. Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził w wyroku C-97/22 z 17 maja 2023 r., że brak pouczenia zwalnia konsumenta całkowicie z obowiązku zapłaty za usługi wykonane na podstawie umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa.

Policzmy to dla Pana Darka. Remont łazienki za 18 400 zł, umowa podpisana w kuchni klienta, brak pouczenia o prawie odstąpienia i brak pisemnego żądania rozpoczęcia prac. Klient odstępuje dziesiątego dnia. Art. 36 pkt 1 lit. a i b zamykają sprawę: Pan Darek oddaje zaliczkę, a za wykonaną część roboty nie dostaje nic. Twoje łzy nie stanowią kosztu uzyskania przychodu, ale zwrot zaliczki zmieni Ci rozliczenie. O tym za chwilę.

A teraz ta sama sytuacja z kompletem dokumentów. Pan Darek wręcza pouczenie, odbiera podpisane żądanie rozpoczęcia prac przed upływem terminu do odstąpienia i dopiero wtedy zaczyna. Klient odstępuje dziesiątego dnia, kiedy gotowe są trzy z pięciu jednakowo wycenionych etapów. Wchodzi art. 35: klient płaci proporcjonalnie do zakresu spełnionego świadczenia, z uwzględnieniem ceny umownej. Przy cenie 18 400 zł proporcja daje 11 040 zł, które zostają u Pana Darka. Różnica między tymi scenariuszami to nie jest kwestia interpretacji. To jedenaście tysięcy złotych i dwa podpisy.

Jedno zastrzeżenie wynika wprost z ustawy: art. 35 ust. 2 pozwala odejść od ceny umownej, jeżeli jest nadmierna. Wtedy podstawą obliczenia jest wartość rynkowa spełnionego świadczenia. Jeśli więc wycenisz robotę wyraźnie powyżej stawek rynkowych, licząc na to, że przy odstąpieniu dostaniesz proporcję od zawyżonej kwoty, przepis na to nie pozwoli.

Dwie kartki, które ratują Ci fakturę

Cała obrona sprowadza się do dwóch dokumentów wręczonych klientowi przed rozpoczęciem pracy. Nie po. Nie „dośle się z fakturą”.

Kartka pierwsza: potwierdzenie umowy z pouczeniem

Art. 15 ust. 1 nakłada obowiązek wydania konsumentowi dokumentu umowy zawartej poza lokalem albo potwierdzenia jej zawarcia, utrwalonego na papierze albo, za zgodą konsumenta, na innym trwałym nośniku. Podpisana na miejscu umowa w dwóch egzemplarzach załatwia sprawę.

Zakres informacji, które trzeba przekazać, wyznacza art. 12 ust. 1. Przekazujesz je najpóźniej w chwili, w której klient zgadza się zawrzeć umowę. W tym temacie liczą się cztery punkty:

  • pkt 9: sposób i termin wykonania prawa odstąpienia na podstawie art. 27, a także wzór formularza odstąpienia z załącznika nr 2 do ustawy;
  • pkt 10: koszty zwrotu towarów obciążające konsumenta;
  • pkt 11: obowiązek zapłaty przez konsumenta uzasadnionych kosztów poniesionych przez przedsiębiorcę zgodnie z art. 35, jeżeli odstąpi po zgłoszeniu żądania;
  • pkt 12: brak prawa odstąpienia na podstawie art. 38 albo okoliczności, w których konsument to prawo traci.

Nie musisz tego pisać od zera. Art. 13 pozwala posłużyć się wzorem pouczenia o odstąpieniu od umowy z załącznika nr 1 do ustawy. Ustawodawca zrobił tu robotę za Ciebie: wystarczy wydrukować wzór, uzupełnić dane i dołączyć do umowy. Dwie strony w segregatorze w aucie.

Kartka druga: wyraźne żądanie rozpoczęcia usługi

O tej kartce zapomina prawie każdy, a to od niej zależy, czy w ogóle dostaniesz zapłatę za wykonaną część roboty.

Jeśli klient chce, żebyś zaczął przed upływem terminu do odstąpienia, art. 15 ust. 3 wymaga, żebyś odebrał od niego:

  1. oświadczenie złożone na trwałym nośniku, zawierające wyraźne żądanie wykonania usługi przed upływem terminu do odstąpienia;
  2. potwierdzenie, że konsument przyjął do wiadomości informację o utracie prawa odstąpienia z chwilą pełnego wykonania umowy przez przedsiębiorcę.

„Trwały nośnik” to nic tajemniczego. Art. 2 pkt 4 definiuje go jako materiał lub narzędzie, które pozwala przechowywać informacje i odtworzyć je w niezmienionej postaci. Papier z podpisem klienta spełnia ten warunek bez dyskusji. E-mail też może być trwałym nośnikiem, co wprost wskazuje motyw 23 dyrektywy 2011/83/UE. Przy kwotach rzędu kilkunastu tysięcy złotych podpis na papierze kosztuje Cię jednak trzydzieści sekund i daje spokojny sen.

Ustne „no niech pan już zaczyna, przecież się umawialiśmy” nie jest oświadczeniem na trwałym nośniku. Pan Darek miał właśnie takie ustne żądanie. Sąd zobaczy puste miejsce.

Co konkretnie ma zawierać to oświadczenie. Ustawa nie narzuca formularza, ale wymienia dwa elementy, które muszą się w nim znaleźć. W praktyce wystarczy krótki akapit pod umową, nad miejscem na drugi podpis klienta:

  • wyraźne żądanie rozpoczęcia, sformułowane jako żądanie klienta, a nie Twoja informacja. Nie „przedsiębiorca rozpocznie prace w dniu…”, tylko „żądam rozpoczęcia wykonywania usługi przed upływem terminu do odstąpienia od umowy”;
  • potwierdzenie przyjęcia do wiadomości, że po pełnym wykonaniu umowy klient utraci prawo odstąpienia;
  • datę i osobny podpis klienta pod tym akapitem. Przepis tego nie wymaga, ale to dobra praktyka: trudniej wtedy twierdzić, że klient podpisywał tylko cenę.

Czytelność ma tu znaczenie praktyczne. Art. 14 ust. 1 wymaga, żeby informacje były podane „w sposób czytelny i wyrażonych prostym językiem”. Klauzula schowana w bloku drobnego druku na odwrocie umowy naraża Cię na zarzut, że ten wymóg nie został spełniony. Osobna ramka z własnym podpisem broni się znacznie lepiej niż akapit wtopiony w regulamin.

Kolejność, która Cię chroni

  1. Podpisujecie umowę u klienta w dwóch egzemplarzach.
  2. Wręczasz pouczenie z załącznika nr 1 i formularz z załącznika nr 2.
  3. Odbierasz podpisane żądanie rozpoczęcia usługi przed upływem terminu do odstąpienia, razem z potwierdzeniem, że klient wie o utracie tego prawa po pełnym wykonaniu usługi.
  4. Dopiero teraz wiercisz.

Trzy podpisy, jedna wizyta. Alternatywa to scenariusz, w którym oddajesz zaliczkę i finansujesz klientowi remont z własnej kieszeni.

A jeśli papieru nie było wcale

Wiele ekip remontowych pracuje bez pisemnej umowy. Kilka wiadomości na WhatsAppie, ustalona kwota, zaliczka przelewem i do roboty. Sama umowa jest wtedy ważna, bo prawo cywilne nie wymaga formy pisemnej dla zwykłej umowy o dzieło czy o świadczenie usług, więc ustalenia przez telefon wiążą obie strony. Przy umowie o roboty budowlane art. 648 § 1 Kodeksu cywilnego mówi, że „powinna być stwierdzona pismem”, ale brak tej formy nie unieważnia umowy, tylko utrudnia jej udowodnienie.

Problem nie dotyczy więc ważności umowy, tylko dowodu. Art. 24 ustawy o prawach konsumenta mówi wprost: ciężar dowodu spełnienia obowiązków informacyjnych z art. 12 spoczywa na przedsiębiorcy. W sporze to Ty musisz pokazać, że pouczenie zostało wręczone i że klient złożył żądanie rozpoczęcia. Klient nie musi udowadniać, że czegoś nie dostał. Wystarczy, że zaprzeczy.

Ustalenia z komunikatora są lepsze niż nic i mogą być dowodem, ale mają dwie słabości. Po pierwsze, rzadko zawierają sformułowania, których wymaga art. 15 ust. 3. „Zaczynamy w poniedziałek?” to nie jest wyraźne żądanie wykonania usługi przed upływem terminu do odstąpienia. Po drugie, historię czatu łatwo skasować, a telefon łatwo zgubić.

Najtańsze rozwiązanie jest analogowe: jeden wzór umowy z pouczeniem i klauzulą żądania rozpoczęcia, wydrukowany w kilkunastu kopiach i trzymany w teczce w aucie. Uzupełniasz go przy stole, podpisujecie, jeden egzemplarz zostaje u klienta. Tylko tyle wymaga od Ciebie ustawa i tylko to dzieli scenariusz z 11 040 zł od scenariusza z zerem.

Kiedy prawo odstąpienia w ogóle nie przysługuje

Art. 38 ust. 1 wymienia przypadki, w których konsument nie może odstąpić od umowy. Usługodawców dotyczą przede wszystkim trzy:

  • pkt 1: umowa o świadczenie usług, jeżeli przedsiębiorca wykonał usługę w pełni za wyraźną i uprzednią zgodą konsumenta, który przed rozpoczęciem został poinformowany, że po spełnieniu świadczenia utraci prawo odstąpienia, i przyjął to do wiadomości;
  • pkt 8: umowa, w której konsument wyraźnie zażądał, żeby przedsiębiorca przyjechał do niego w celu pilnej naprawy lub konserwacji. Jeśli przy okazji wykonasz inne usługi albo sprzedasz inne towary niż niezbędne części, prawo odstąpienia obejmuje te dodatkowe usługi i towary;
  • pkt 14: usługa naprawy, po którą klient wyraźnie Cię wezwał, jeżeli została już w pełni wykonana za jego wyraźną i uprzednią zgodą.

Spójrz jeszcze raz na pkt 1, bo to ten sam mechanizm co wyżej. Wyłączenie działa tylko wtedy, gdy klient przed rozpoczęciem usługi dowiedział się, że po jej pełnym wykonaniu straci prawo odstąpienia. Bez tej informacji nie ma wyłączenia, nawet jeśli robota jest skończona co do ostatniej fugi. Dlatego druga kartka ma dwa elementy, a nie jeden.

Dla hydraulików i elektryków wzywanych do drobnych awarii jest też art. 16. Jeśli wynagrodzenie nie przekracza 600 zł, klient zażądał naprawy lub konserwacji, a obie strony wykonują swoje zobowiązania od razu, obowiązek informacyjny jest uproszczony. Uproszczony, ale nie znika: klient nadal musi dostać m.in. informację o prawie odstąpienia albo o jego braku.

I haczyk, którego nie ma w żadnym poradniku dla akwizytorów. Art. 38 ust. 2: wyłączeń z ust. 1 pkt 1–3 i 5 nie stosuje się do umów zawieranych podczas nieumówionej wizyty przedsiębiorcy w miejscu zamieszkania lub zwykłego pobytu konsumenta albo podczas wycieczki. Jeśli wizyta była nieumówiona, a umowa została podpisana w drzwiach, ani pełne wykonanie usługi, ani towar wykonany na wymiar nie zablokują prawa odstąpienia. To wyjście jest dla Ciebie zamknięte, a termin i tak wynosi 30 dni.

Wniosek jest prosty: wizyta umówiona przez klienta to zupełnie inna sytuacja prawna niż wizyta z własnej inicjatywy. Jeżeli zdobywasz zlecenia, pukając do drzwi, dokumenty są u Ciebie ważniejsze niż u kogokolwiek innego.

Okna, drzwi, fotowoltaika: sprzedaż z montażem to inna historia

Jeśli sprzedajesz klientowi własny towar i go montujesz, art. 6 ust. 1 każe stosować przepisy o umowach przenoszących własność, czyli o sprzedaży. Zmienia to trzy rzeczy:

  • Termin na odstąpienie biegnie od objęcia towaru w posiadanie przez klienta (art. 28 pkt 1), a nie od podpisania umowy.
  • Towar na wymiar jest wyłączony. Okna robione pod konkretny otwór czy meble na wymiar to towar „wyprodukowany według specyfikacji konsumenta” (art. 38 ust. 1 pkt 3). Przy wizycie umówionej klient w ogóle nie może od takiej umowy odstąpić. TSUE w wyroku C-529/19 uznał, że to wyłączenie działa niezależnie od tego, czy produkcja już się zaczęła. Przy nieumówionej wizycie wyłączenie nie działa (art. 38 ust. 2).
  • Rozliczenie idzie przez zwrot towaru (art. 32 i art. 34), a nie przez proporcję z art. 35. Mechanizm z Panem Darkiem i dwiema kartkami dotyczy czystych usług.

Pouczenie i tak musisz wręczyć, bo obowiązek informacyjny z art. 12 dotyczy także sprzedaży. Rachunek przy odstąpieniu wygląda jednak inaczej.

Klient odstąpił. Co teraz z fakturą, paragonem i podatkiem

Odstąpienie od umowy nie kończy się na prawie cywilnym. Wraca do Ciebie jako korekta w księgach.

Zwrot pieniędzy. Art. 32 ust. 1 wymaga zwrotu niezwłocznie, nie później niż 14 dni od dnia otrzymania oświadczenia o odstąpieniu. Zwracasz wszystkie płatności klienta, w tym koszty dostarczenia towaru, w taki sam sposób, w jaki klient zapłacił, chyba że wyraźnie zgodzi się na inny i nie wiąże się to dla niego z kosztami (art. 32 ust. 2).

Faktura i przychód. Zwrot udokumentowany fakturą wymaga wystawienia faktury korygującej. Korektę przychodu, która nie wynika z błędu rachunkowego ani innej oczywistej omyłki, ujmujesz na bieżąco, w okresie rozliczeniowym, w którym wystawiono fakturę korygującą (art. 14 ust. 1m ustawy o PIT). Odstąpienie klienta nie jest błędem rachunkowym, więc korekta trafia do bieżącego miesiąca, a nie do miesiąca sprzedaży. Nie cofasz się do zamkniętych okresów. Jeśli w miesiącu korekty przychody są niższe niż kwota zmniejszenia, różnicę dopisujesz do kosztów uzyskania przychodów (art. 14 ust. 1n).

Paragon. Sprzedaży zafiskalizowanej na kasie nie da się z niej „wycofać”. Zwroty i uznane reklamacje prowadzi się w odrębnej ewidencji przy kasie rejestrującej. Jeżeli obsługujesz klientów prywatnych, sprawdź ze swoją księgową, czy masz taką ewidencję, zanim zdarzy się pierwszy zwrot. Przy okazji: limit 20 tysięcy złotych zwalniający z kasy fiskalnej nie chroni większości usługodawców, a wystawienie faktury do paragonu bez NIP-u może kosztować drugi raz cały VAT.

A jeśli klient nie odstąpił, tylko po prostu nie zapłacił? To zupełnie inna ścieżka i inne przepisy. Opisałam ją w tekście o tym, jak odzyskać VAT i PIT od niezapłaconej faktury po 90 dniach. Nie myl tych dwóch sytuacji, bo terminy i dokumenty są w nich zupełnie inne.

Aktualne stawki, limity i kwoty potrzebne do tych wyliczeń zbieramy w jednym miejscu: we wskaźnikach dla przedsiębiorców.

FAQ

Czy 14 dni liczy się od podpisania umowy, czy od skończenia roboty? Przy umowie o świadczenie usług termin biegnie od dnia zawarcia umowy (art. 28 pkt 2). Przy umowie, w której przenosisz na klienta własność towaru, także z montażem, termin biegnie od objęcia rzeczy w posiadanie przez konsumenta (art. 28 pkt 1 w związku z art. 6 ust. 1).

Klient podpisał umowę u siebie, ale to on zaprosił mnie na pomiar. Czy to nadal umowa poza lokalem? Tak. Art. 2 pkt 2 lit. a nie pyta o to, kto kogo zaprosił, liczy się miejsce podpisania. Zaproszenie ma znaczenie gdzie indziej: przy wizycie umówionej przez klienta termin wynosi 14 dni i działają wyłączenia z art. 38 ust. 1. Przy wizycie nieumówionej termin rośnie do 30 dni, część wyłączeń odpada, a zaliczki nie wolno przyjąć przed upływem terminu (art. 17a).

Czy mogę po prostu wpisać do umowy, że klientowi nie przysługuje prawo odstąpienia? Nie. Zgodnie z art. 7 konsument nie może zrzec się praw przyznanych mu w ustawie. Postanowienia mniej korzystne dla konsumenta niż ustawa są nieważne, a w ich miejsce stosuje się przepisy ustawy. Zamiast tego zadbaj o pouczenie i pisemne żądanie rozpoczęcia. To działa i jest zgodne z prawem.

Co, jeśli materiał pod konkretne zlecenie jest już zamówiony, a klient się rozmyślił? Jeżeli to Ty sprzedajesz klientowi materiał, umowa jest w części sprzedażą i rozliczacie się przez zwrot towaru. Towar wykonany według specyfikacji klienta może być objęty wyłączeniem z art. 38 ust. 1 pkt 3, chyba że umowa powstała podczas nieumówionej wizyty. Za samą robociznę rozliczasz się według art. 35, ale tylko wtedy, gdy masz pouczenie i pisemne żądanie rozpoczęcia. Bez nich art. 36 pkt 1 sprawia, że za wykonaną część usługi nie dostaniesz nic.

Czy pouczenie mogę wysłać e-mailem po powrocie z pomiarów? Możesz, ale to nie to samo. Art. 12 ust. 1 wymaga przekazania informacji najpóźniej w chwili, w której klient zgadza się zawrzeć umowę, więc e-mail wysłany po podpisaniu to już spóźnienie. Art. 29 ust. 2 skróci wtedy termin do 14 lub 30 dni od doręczenia pouczenia, ale nie masz pewności, że uratuje zapłatę za pracę wykonaną wcześniej. Do czasu doręczenia pouczenia działa wariant dwunastomiesięczny.

Czy to dotyczy też fryzjerki albo kosmetyczki, która jeździ do klientek do domu? Tak, zasady są takie same. Różnica jest w kwotach i w tym, że usługa jest zwykle wykonywana w całości podczas jednej wizyty. Przy pełnym wykonaniu usługi chroni Cię art. 38 ust. 1 pkt 1, ale tylko wtedy, gdy przed rozpoczęciem poinformowałaś klientkę, że po wykonaniu usługi utraci prawo odstąpienia, i masz na to jej wyraźną zgodę.

Trzy podpisy albo rok niepewności

Ustawa o prawach konsumenta nie jest wymierzona w małe firmy. Zakłada po prostu, że przedsiębiorca wręczy klientowi kartkę, a całą sankcję za jej brak przerzuca na tego, kto wystawia fakturę. Segregator z pouczeniem, formularzem i wzorem żądania rozpoczęcia kosztuje Cię jeden wydruk i trzy minuty przy stole w kuchni klienta. Zwrot zaliczki i praca za darmo kosztują tyle, ile było na umowie.

Jeśli Twoje dokumenty sprzedaży są dziś rozrzucone między notesem, telefonem i pudełkiem po butach, korekta faktury po odstąpieniu klienta zabierze Ci kolejny wieczór. Zobacz, jak wygląda wystawianie faktur i korekt, kiedy pilnuje ich system, a nie Twoja pamięć.

Merytorycznie zweryfikował: Piotr Gloger

Klara — Księgowa AI mojaKsięgowa.ai

Newsletter od Klary — co tydzień na maila

Krótkie podsumowanie zmian w przepisach, terminów i poradników. Zero spamu, można się wypisać jednym kliknięciem.

Zapisując się akceptujesz politykę prywatności.

Powiązane artykuły